„— Pan Rousseau mnie nie cierpi — mówiła dalej hrabina.
— Ciebie, hrabino — zdziwił się jej towarzysz. — Niemożliwe!
— A jednak tak jest.
Rousseau westchnął głęboko, jakby wydobywał z siebie ostatnie tchnienfe i wymknął się wreszcie wesołej parze, która nie dała jednak za wygraną, wołając za nim.
" 165
Ich okrzyki zwróciły uwagę dwóch mężczyzn. Młodszy miał na sobie błękitną wstęgę, starszy ubrany był w czerwony frak, od którego odbijała bladość surowej twarzy.
Usłyszeli okrzyki i zatrzymali się.
— Przytrzymaj, bracie, pana Rousseau — wołał hrabin dArtois ze śmiechem. — Trzymaj go, panie de La Vauguyon!
Rousseau pojął, że natknął się na hrabiego Prowansji i guwernera dzieci królewskich.
— Dzień dobry panu — rzekł hrabia Prowansji głosem napuszonym, zastępując filozofowi drogę.
Zmieszany Rousseau ukłonił się niezręcznie.
— Bardzo jestem rad, że pana spotykam — mówił dalej hrabia Prowansji tonem nauczyciela, który przyłapał swawolnego ucznia.
— Znowu te absurdalne komplementy — pomyślał Rousseau. — Jakże ci wielcy ludzie są nieznośni!
— Czytałem pańskie tłumaczenie Tacyta. To trudny do przetłumaczenia autor — zagadnął hrabia Prowansji.
— Napisałem o tym w krótkiej przedmowie — odpowiedział Rousseau, przypominając sobie, że hrabia Prowansji wchodzi za uczonego.“(8)
<<<< mawiamy o wielu rzeczach
| Długie włosy przysparzają >>>>
solaria |Głębosze |hotel konferencje