„Brała mnie złość, gdy „Murzyn" przytakiwał dziadkowi. Obaj byli głupi! Nie wiedziałem, jak bronić przed nimi Stalina. „Dziadku, za to wszystko będziesz odpowiadał" — wykrzyknąłem pewnego razu. Popatrzył na mnie dziwnie przejmującym wzrokiem. Poczułem się nieswojo. A on powiedział ze smutkiem „Mój Boże, do czego już doszło w naszym domu rośnie czekista..."
W mojej obronie stanęła matka. „Nie wolno ci tak mówić! Przecież to jeszcze dziecko" — karciła Wano.
Wiedziałem jedno Stalin był wielki, genialny, najmądrzejszy w świecie. A dziadek z „Murzynem" rozmawiali o nim, jak o przestępcy. Wciąż powtarzało się to słowo „boroty" — zły do kości.
Chciałem pójść śladami Pawlika Morozowa, donieść władzom o przestępstwach Wano i „Murzyna". Morozów to zrobił wobec własnego rodzica i czyn jego chwalono w książkach. A przecież moim ojcem był Stalin, więc tym bardziej powinienem tak postąpić.
„Nie waż się słowem pisnąć" — przestrzegała mnie mama.
Dlaczego brała stronę dziadka i „Murzyna" 1 ona była przestępczynią skoro chciała ukryć ich czyny.
Dziadka przeniesiono na emeryturę. Od tej pory pogorszyły się nam warunki materialne. Pensja mamy, robotnicy w pralni, była mała i przyszło nam wyprzedawać rzeczy, jakie zgromadził Wano w dawnych, dobrych czasach.“(13)


kostka brukowa warszawa |Bet365 |Okna