„mawiamy o wielu rzeczach, — ja jej opowiadam o swym domu rodzinnym.
—Słuchaj pan, — rzekł doktór, aby położyć temu koniec. — Masz pan kłaść się do łóżka o godzinie dziesiątej wieczorem, a powróci pan do zdrowia.
Pan Fleming powtórzył z uśmiechem powątpienia — Powrócę do zdrowia
— Powróci pan do zdrowia, — rzekł doktór stanowczo i kiwnął głową. — Dostanie pan ode mnio kropel na kaszel.
Nadzieja zapłonęła w oczach p. Fleminga, lecz wargi jego drżały, gdy zapytał — Więc pan nie wierzy, że ja wyzdrowieję
Doktór wytrzeszczył oczy na niego — Że pan nie wyzdrowieje Czyś pan oszalał!
— Toby było nazbyt cudowne, — nazbyt cudowne —
— No, no, chodź pan ze mną, dostanie pan krople.
Po drodze zaczął p. Fleming dzielić zdanie doktora możliwe, iż jeszcze wyzdrowieje. — Tak, doprawdy, już więcej krwią nie pluję, — rzekł, — ma pan rację. Z czego to być może Przed miesiącem jeszcze plułem, nie wiele zresztą, kilka razy tylko miałem usta pełne krwi, ale że posiadamy jej kilka litrów w sobie, co to więc znaczą usta pełne krwi! A od czasu, jak tu przyjechałem, nie plułem. Czy myśli pan, że już temu hjjdzie koniec
Doktór przerwał p. lemingowi, poprosił, by stanął całkiem prosto i spojrzał mu w oczy. Był to snać wymysł lekarski, albo też pragnął wywrzeć silne wrażenie. Nagle zaśmiał się wesoło i rzekł — Pan, ze swoją krzepką budową, — stara, trwała rasa! Nie znam takiego, któregoby szczodrzej obdarzyła ręka natury. Zatynkujemy tylko wierzchołek lewego płuca, a będziesz pan zdrów.“(7)
Dietetyk Warszawa |Bramki antykradzieżowe |Boiska piłkarskie