„Około godziny piątej nad ranem dnia 20 września znalazłem się wraz z całym sztabem grupy na szosie, w bezpośrednim pobliżu jej wylotu z lasów. Pułkownika PrugaraKetlinga odszukaliśmy na przedzie, w czołowych rzutach piechoty. Właśnie przed kwadransem drugie nocne natarcie załamało się i zaległo na skraju lasów. Powtórzyła się mniej więcej ta sama historia co poprzednio sanatorium zostało przejściowo zdobyte, piechota nasza doszła do północnego krańca Hołoska Wielkiego, lecz pod naciskiem niemieckim musiała się wycofać. Pułkownik PrugarKetling rozkładając ręce tłumaczył, że główną przeszkodę stanowią przeciwuderzenia czołgów oraz silny flankowy ogień z linii wzgórz na północ od Hołoska. Jak gdyby dla ilustracji słów pułkownika rozległ się gdzieś w pobliżu trzask motorów i charakterystyczny odgłos czołgów w ruchu.
Szosa była zawalona wojskiem; w pierwszym brzasku świtu dostrzegłem piechotę, pojedyncze działa lekkie, odprzodkowane i z lufami skierowanymi wzdłuż szosy, działka przeciwpancerne. Sanitariusze znosili rannych. Kapelan dywizji ksiądz Święcicki krzątał się gorliwie, schylając się nad noszami, krzepił rannych słowami pociechy i poił ich z własnej manierki. Łoskot rósł i zbliżał się. Padły słowa komendy i w jednej chwili piechota zeszła na boki, kryjąc się w lesie. Na szosie pozostały jedynie dwa działa lekkie i pluton działek przeciwpancernych w pogotowiu ogniowym. Z zarośli wysunęły się długie lufy karabinów przeciwpancernych. Upłynęło kilka minut w oczekiwaniu na pojawienie się czołgów, jednak po pewnym czasie łoskot ucichł. Przeciwnik widocznie tylko manewrował albo też usiłował uruchomić czy wyciągnąć uszkodzone czołgi, które po nocnych walkach pozostały na przedpolu.“(1)
| Przerwy między zajęciami >>>>
Buty damskie |hotele kotlina kłodzka |seriale online