„Przerwy między zajęciami programowymi poświęcono na zaprawę fizyczną, doskonalenie umiejętności cichego zabijania
1 „kowbojskiego" strzelania. Niewiele czasu więc pozostawało na sen i sprawy osobiste.
Na zakończenie parodniowe ćwiczenia w Londynie. Mam spenetrować port, a konkretnie przeniknąć do India Docks, zebrać dane o ruchu statków, załadunkach i wyładunkach oraz umiejscowić ważniejsze urządzenia portowe.
Otrzymuję pieniądze i „lewe" dokumenty. Jestem francuskim robotnikiem. Mam cywilne ubranie i odpowiedni strój roboczy. Wynajmuję pokój nie opodal Victoria Station, w skromnym pensjonacie u madame Ginette, Francuzki, wdowy po Angliku.
Przed rozpoczęciem właściwej akcji wyruszam na ogólne rozpoznanie. Doki oddziela od ulicy ceglany mur, zasłaniający wszystkie urządzenia portowe przed niepowołanymi spojrzeniami. Piesza wędrówka wzdłuż muru pozwala mi jedynie umiejscowić dwie strzeżone bramy, przez które według wszelkiego prawdopodobieństwa robotnicy wchodzą na teren doków. Ulicą kursują w obie strony piętrowe autobusy. Może siedząc na piętrze będzie można dostrzec coś więcej. Dwukrotny przejazd nie daje jednak rezultatów — jezdnia zbyt oddalona od muru, a ten niestety za wysoki, widać tylko las wysięgników dźwigowych. Nie ma rady, trzeba za wszelką cenę przedostać się do środka, jeśli oczywiście zamierzam wykonać zadanie.“(2)
<<<< Około godziny piątej
| - Widzę na kogo pan pane >>>>
Kaski motocyklowe |miedź |Pomoc Drogowa Wrocław